Menu

W procesie wychowawczym każdy z nas uczony jest bycia miłym i dobrym dla innych: dla dzieci, dorosłych, obcych, bliskich, zwierząt, roślin itd. W całym tym galimatiasie zasad jak z kim/czym i kiedy postępować, najczęściej gubi się zasada „jak postępować ze sobą”. Zupełnie nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek w moim procesie wychowawczym, w domu, przedszkolu, szkole (każdej z osobna), ba nawet na studiach, powiedział mi: „przede wszystkim bądź dobra dla siebie”. Odkryłam to sama  gdy zaczęłam zajmować się bardziej sobą, bo zrozumiałam (dzięki chorobie), że muszę to zrobić jeśli coś chcę zmienić. A miałam wokół siebie mądre osoby, które mi w tym pomogły. Moja przyjaciółka powiedziała mi: jak sama o siebie nie zadbasz, nikt tego za Ciebie nie zrobi. I tak się zaczęło😊

Nasz #projektdobrze pchnął mnie do opowiedzenia trochę o dobrym myśleniu o sobie przy okazji pracy z nawykami. Każdy moment wyjścia ze strefy komfortu wiąże się z ryzykiem porażki, jeśli tylko nasze nastawienie do nowości ma charakter „wygrana : przegrana” (sukces : porażka). W naszym świecie jest to bardzo typowe podejście, tego jesteśmy uczeni – mamy wygrywać. Gdy więc próbuję czegoś nowego (a tym jest budowanie nowego nawyku) to chcę żeby mi się udało, najlepiej od razu. A jak się nie uda – to klapa, porażka, dramat, moje ego cierpi, a ja słyszę głos wewnętrzny (a czasami i zewnętrzny): „do bani jesteś”, „znowu Ci nie wyszło”, inni to potrafią, Ty nie”, itd., itd. i tak dołujemy się sami (plus cały zewnętrzny świat, który działa podobnie). Traktujemy się bardzo surowo, czasami zdecydowanie bardziej, niż byśmy potraktowali innych w takiej sytuacji.

I to jest ten dobry moment, żeby zacząć być dla siebie wyrozumiały, dobrym i wspierającym.  Żeby zobaczyć jak bardzo jestem OK, bo coś zaczęłam, bo wystartowałam, bo zrobiłam ten pierwszy krok. A mam prawo do błędu, bo nie jestem idealna (i nigdy nie będę, bo ideały nie istnieją w realu). Gdy myślę o osobie dobrze (lubię się, akceptuję się taką jaką jestem, z moimi zaletami i wadami – bo „ta całość” to JA) to łatwiej będzie mi spróbować jeszcze raz, bo pozytywne podejście do samej siebie jest motywujące.

Następnym razem, gdy Twój głos wewnętrzny, będzie Ci mówił coś negatywnego, „wyłącz” go i powiedz do siebie na głos coś konstruktywnego😊 Gdy po raz kolejny przypalę garnek, zamiast mówić do siebie „Ty głupia babo, nie nadajesz się do kuchni”, powiem sobie „jak dobrze, że zorientowałam się na czas i nie spaliłam całego garnka! Popracuję nad  refleksem i może następnym razem ocalę i garnek i obiad😉”.

Szanowanie samego siebie jest podstawą wielu ważnych zachowań społecznych, jak na przykład asertywności, wpływa na pewność siebie i adekwatną samoocenę, radzenie sobie ze stresem i siłę psychiczną. Dlatego warto pomyśleć o tym jak się traktujesz, jak bardzo o siebie dbasz już „tu i teraz”.

Bądź dla siebie wyrozumiała/ły i traktuj się z szacunkiem! Wtedy też świat tak będzie traktował Ciebie.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.